Przelewy do Polski 5.1300 -1.54% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 -1.24% 

Przelewy do Polski 5.1300 -1.54% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 -1.24% 

Czy londyński rynek nieruchomości stał się pralnią brudnych pieniędzy?

Donald Toon, dyrektor wydziału gospodarczego w Narodowej Agencji ds. Przestępczości w UK (NCA), stwierdził w tym tygodniu, że w Londynie na masową skalę pierze się brudne pieniądze pochodzące z zagranicy. Także inni eksperci sugerują, że, biorąc pod uwagę niezliczone niejasne powiązania miasta z terytoriami zamorskimi, stało się ono w ostatnich czasach popularnym miejscem uprawiania tego procederu. Niektórzy nazywają je wręcz jego światowym centrum.

Domy w Londynie – nie dla Brytyjczyków

Wypowiedź ta nastąpiła po tym, jak odnotowano gwałtowny skok w liczbie domów mieszkalnych zakupionych przez spółki i fundusze inwestycyjne zarejestrowane w tzw. rajach podatkowych. Służą one de facto jako „słupy”, pomagając obcokrajowcom ukryć dochody przed ich rodzimymi urzędami podatkowymi. W ten sposób, wprowadzając do obiegu miliardy funtów, domniemani zagraniczni przestępcy podnoszą ceny nieruchomości do poziomu nieosiągalnego dla zwykłych mieszkańców stolicy. A liczby mówią same za siebie; w 2002 roku średnia cena domu w popularnym obszarze Knightsbridge wynosiła 745 tys. funtów, podczas gdy dziś przekracza ona 3 miliony funtów. Fenomen ten ma swoje poważne reperkusje społeczno-gospodarcze; min. wypacza rynek i odrywa go od rzeczywistych warunków ekonomicznych Londyńczyków. Problem został też zauważony przez przedstawicieli lokalnych społeczności i nawet zyskał już swą nazwę: „lights-out London”. Określa ona sytuację, w której „kupcy-widma” oferują fantastyczne kwoty za domy, w których nie zamierzają mieszkać, a co więcej, w żaden sposób nie przykładają się potem do rozwoju lokalnej gospodarki, choćby poprzez swą obecność.

Dzielnica duchów

W ekskluzywnej gminie Kensington and Chelsea, w której zjawisko to jest obecnie bardzo widoczne, obcokrajowcy wykupili w ostatnich czterech latach 20% wszystkich domów mieszkalnych i aż 75% z nowo wybudowanych. Co jednak znamienne, wiele z nich nadal stoi pustych. Tylko niewielka część nowych właścicieli i ich rodzin zamieszkała na stałe w dzielnicy. Według danych statystycznych rejon ten ma najwyższy odsetek pustych budynków mieszkalnych, których całkowitą liczbę w stolicy szacuje się na około 22 tys. Mówi się nawet, że z powodu dużej absencji niektóre ulice są po zmroku zupełnie opustoszałe, a w wielu budynkach nigdy nie widać włączonych świateł. Nikt nie narzeka teraz na brak miejsc parkingowych, jest ich aż nadto. Nie tylko „nieobecni” mieszkańcy są problemem, stanowią go również ci, którzy pomieszkują w stolicy zaledwie dwa lub trzy miesiące w roku. Kurcząca się miejscowa populacja nie wystarcza już, by zapewnić ruch w interesie, dlatego aspekt finansowy sytuacji odczuli też na własnej skórze okoliczni restauratorzy, właściciele sklepów i punktów usługowych. Dla wielu z nich utrata co piątego klienta to, przy cenach czynszu wyśrubowanych do granic możliwości, biznesowe „być albo nie być”. Nie ulega więc wątpliwości, że wiele z domów utraciło swój charakter mieszkalny, a stało się po prostu inwestycją.

Na gorącym uczynku

W ubiegłym roku rząd wprowadził dodatkowy podatek dla spółek, w których posiadaniu są budynki mieszkalne o wartości przekraczającej 2 miliony funtów. Tylko w pierwszym kwartale do skarbu państwa trafiły z tego tytuły 142 miliony funtów, zdecydowana większość właśnie z Kensington and Chelsea. Bardzo niepokojącym dla policji sygnałem jest też fakt, że agencje pośredniczące w sprzedaży nieruchomości, które obsługują najdroższe dzielnice, niejednokrotnie przymykają oko na źródło pochodzenia pieniędzy. Dowiodła tego w tym miesiącu ekipa dziennikarzy śledczych z Channel 4, która przygotowała prowokację, podczas której biznesmen z Rosji pragnie nabyć nieruchomość w ekskluzywnej dzielnicy za 3 do 15 milionów funtów. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przybysz z Rosji jasno określił, że środki na zakup pochodzą z nielegalnego źródła. Dla wielu agentów nie stanowiło to żadnego problemu, a nawet wprost zapewniali, że mogą służyć pomocą w znalezieniu firmy, przy pośrednictwie której będzie można „legalnie” dobić targu. Jeden z bardziej doświadczonych pośredników twierdził, że około 80% jego klientów to obcokrajowcy, a większości z nich zależy głównie na anonimowości i dyskrecji, dlatego poleca się im właśnie spółki zarejestrowane w rajach podatkowych.

Brytyjskie FBI

Narodowa Agencja ds. Przestępczości została ustanowiona w 2013 r. jako brytyjski odpowiednik FBI, w związku z informacjami, według których Zjednoczone Królestwo stało się ulubionym miejscem, w którym zagraniczni przestępcy piorą brudne pieniądze. Jak się okazuje, NCA czeka niełatwe zadanie, bo zanim się do nich „dobierze”, będzie najpierw musiała zwalczyć londyński klimat na rynku nieruchomości, który najwyraźniej procederowi sprzyja.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 31.07.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.1750 

Do W. Brytanii5.2250 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera