Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Telefon z „banku” czyli od oszusta

W lipcu prasa brytyjska sporo pisze o przestępstwach polegających na kradzieży pieniędzy z rachunków bankowych. Złodzieje podając się zwykle za pracowników banku lub policji skłaniają nieświadomych klientów banku do ujawnienia swych danych lub do zadysponowania swoich oszczędności na swoją korzyść i w ten sposób ogałacają im konta.

Citizens Advice – pozarządowa organizacja prowadząca sieć biur udzielających bezpłatnych porad prawnych – ogłosiła lipiec miesiącem walki z oszustami (Scam Awareness Month 2015). W tymże miesiącu swój doroczny raport na ten sam temat ogłosił brytyjski ombudsman finansowy (Financial Ombudsman Service). Jest to urząd, który reprezentuje interes publiczny wobec instytucji finansowych i obywatele mogą do niego składać skargi.

Wyłudzanie przez przestępców pieniędzy z rachunków bankowych jest oczywiście stare jak banki, ale ich metody ewoluują wraz z systemem bankowym. Obecnie najczęściej rejestrowane metody polegają na tym, że posiadacz rachunku otrzymuje telefon z „banku” lub z „policji”, że jego konto jest zagrożone, np. zostało rozkodowane przez przestępcę, albo ktoś się usiłuje powielić jego kartą kredytową. W związku z tym pieniądze należy niezwłocznie przesunąć na inny „bezpieczny” rachunek wskazany przez dzwoniącego, czyli faktycznie na efemeryczne konto złodzieja.

Oszust nie rozłącza się

Dla uwiarygodnienia zagrożenia ofiara otrzymuje najczęściej polecenie oddzwonić na numer banku lub policji. Kiedy ofiara oddzwania, to jednak trafia na wspólnika złodzieja, ponieważ tenże nie rozłączył się i linia jest ciągle otwarta, a wyświetlacz ofiary pokazuje błędne wskazanie. Stąd trick ten został nazwany no hang-up, czyli nierozłączanie się. Aby się od tego uchronić ofiara musiałaby dzwonić na policję z innego telefonu. Często złodziej nie dzwoni do ofiary wprost, ale włącza nagrany komunikat sprawiający wrażenie bankowego systemu komunikacyjnego. Po „oddzwonieniu” automat w ramach „procedury bezpieczeństwa” poleca ofierze podać dane jej rachunku, np. wciśnięcie na klawiaturze telefonu numerów karty kredytowej lub PIN-u.

Tych posiadaczy kont, którzy nie posługują się internetem złodzieje przekonują do konieczności udania się do oddziału i przelania pieniędzy na „bezpieczne” konto, albo po zdobyciu przez telefon danych bankowych starają się wyłudzić kartę bankową. Powiadamiają ofiarę, że do jej domu przybędzie „kurier” po odbiór karty bankowej w celu jej „zabezpieczenia”. Bywało też, że rzekomy policjant czy bankowiec zdołał namówić ofiarę do udziału współdziałania w wykryciu przestępcy, np. nieuczciwego pracownika banku, i prosząc o dyskrecję poleca dokonania przelewu w oddziale, albo nawet wybrania pieniędzy i wręczenia ich „policjantowi” jako dowodu rzeczowego. Gdy pewna skromnie żyjąca emerytka chciała w ten sposób przelać całe swe życiowe oszczędności wzbudziło to zaniepokojenie kasjerki, która starała się odwieść klientkę od tego zamiaru. Ta wprawdzie zrezygnowała, ale dochowując konspiracji poszła do innego oddziału i dokonała jednak operacji. Inny klient nie dał się przekonać nawet po tym, kiedy w oddziale wręczono mu ulotkę z ostrzeżeniem przed oszustami.

Nie daj się ponaglać!

Reasumując przestępcy kradną pieniądze, gdy uda im telefonicznie przekonać wybrane ofiary do:

  • przelania pieniędzy na nowy rachunek online albo w oddziale (in-branch);
  • wybrania pieniędzy w oddziale i oddania ich fałszywemu policjantowi;
  • ujawnienia swojego PIN-u (najczęściej przez wklepanie go na klawiaturze telefonu) i oddania karty „policyjnemu kurierowi”;
  • ujawnienia danych bankowych wraz z zabezpieczeniami.

Perfidia przestępców tkwi w tym, że posługując się psychologicznym naciskiem kradną pieniądze pod pozorem ich ochrony przed kradzieżą. Citizens Advice w swej lipcowej kampanii uświadamiania o metodach złodziei posługuje się podwójnym hasłem: Don't be rushed. Don't be hushed. To znaczy, że w sprawach swego rachunku bankowego ludzie nie powinni dać się nikomu ponaglać (rush), ani nie dać się uciszać (hush), to jest wciągać w jakieś konspiracje. Banki są odpowiedzialne za bezpieczeństwo rachunków i w razie zagrożenia same je blokują nie żądając przez telefon współdziałania ze strony ich posiadaczy.

Telefonicznym wyłudzeniom nadano nazwę vishing od zlania dwu słów voice phishing, czyli dosłownie „głosowe nabieranie”. Ombudsman finansowy w swoim raporcie na temat vishingu podaje, że w ubiegłym roku przestępcy w ten sposób wyłudzili 4,3 mln funtów. Co piąty klient stracił między 20 a 50 tys. funtów, a co dziesiąty jeszcze większą kwotę. Przestępcy swoich ofiar upatrują głównie wśród osób starszych, samotnych i mających ograniczone kontakty ze światem zewnętrznym. Aż 80 proc. poszkodowanych miało powyżej 55 lat, a połowa ponad 65.

Małe szanse na rekompensatę

Poszkodowani najczęściej mają pretensję do banków i składają na nie skargi, że nie potrafiły ich uchronić przed utratą oszczędności. Jednakże tylko mniejszość z nich ma szanse wywalczyć jakieś zadośćuczynienie, a bardzo rzadko zwrot całej skradzionej kwoty. Banki się bronią przed zarzutami wskazując, że są zobowiązane do wykonywania poleceń klientów i nie mogą po prostu odmówić bez uzasadnionej przyczyny. Ombudsman rozpatrując skargi musi rozstrzygnąć, czy w poszczególnych przypadkach bank rzeczywiście czegoś nie zaniedbał. Np. w przypadku emerytki, która niespodziewanie zdecydowała się przesunąć swe życiowe oszczędności na inne konto, czy kasjerka nie powinna jej wprost zapytać, czy ktoś jej nie wmówił, że jej konto jest zagrożone i musi ratować pieniądze przenosząc je do innego banku.

W swej polityce banki muszą zawsze znajdować kompromis między bezpieczeństwem a wygodą klientów. Obecnie trudno sobie wyobrazić życie bez systemów szybkich płatności. Faktem jest, że banki w swej korespondencji z klientami, papierowej i online, często podkreślają, że nigdy nie proszą o podanie PIN-u, ani innych danych dostępu i ochrony rachunków. Banki nieustannie starają się doskonalić systemy bezpieczeństwa. Zapowiedziano już, że w tym roku firmy telekomunikacyjne zlikwidują możliwość blokowania telefonów przez nierozłączanie się jednej strony i w ten sposób zniknie luka bezpieczeństwa w przedstawionej wyżej postaci no hang-up.

Jednakże przestępcy oczywiście także nie rezygnują i również obmyślają nowe sposoby omijania systemów zabezpieczeń. Ten wyścig nie ma końca. W ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii otwarto ponad 26 tysięcy rachunków na fikcyjne lub skradzione tożsamości, dwa razy więcej niż w roku poprzedzającym. Banki apelują o rozwagę, czujność i przestrzeganie procedur.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 22.07.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2900 

Do W. Brytanii5.3290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera