Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Umowa o pracę w wymiarze zero godzin

Mówi się, że żadna praca nie hańbi. Jednak niestety coraz częściej słyszy się o niedocenianiu i upokarzaniu pracowników przez ich szefów, którzy zatrudniają siłę roboczą na umowy w wymiarze zero godzin. W ten sposób pracodawcy lekceważą potrzeby przeciętnego Brytyjczyka stawiając jego przyszłość w niepewnym świetle.
 
Ed Miliband, brytyjski polityk, lider Partii Pracy dąży do tego, aby rząd brytyjskiej Partii Pracy  zdelegalizował wyzyskujące kontrakty zero godzin. Są to kontrowersyjne umowy, które obecnie dotyczą ponad miliona pracowników w Wielkiej Brytanii. Stają się one symbolem gospodarki po recesji opierającym się na strachu przed utratą pracy oraz wyzyskiem.   Miliband rozumie, że zarówno dla pracowników oraz przedsiębiorców istotna jest kwestia elastyczności, jednak wszystko ma swoje granice. Rzekoma elastyczność w kontraktach zero godzin to absurd, który wiąże się z wykorzystywaniem pracowników, któremu Miliband jest całkowicie przeciwny.
 
Wyjaśnijmy, na czym polega kontrakt zero godzin. Pracownicy mają zezwolenie na bycie zatrudnionym wyłącznie w jednej firmie, muszą być pod stałym zasięgiem telefonicznym, a to wszystko bez gwarancji otrzymania pracy. Te kontrakty cechuje przede wszystkim ciągłe oczekiwanie i brak pewności. Miliband obiecuje, że jeśli Partia Pracy wygra kolejne wybory położy kres takiemu rodzaju zatrudnienia. Niektóre z kontraktów zero godzin są odpowiednie dla pewnych zawodów. Przykładowo, dla lekarzy i nauczycieli na zastępstwie czy również dla młodych ludzi pracujących dorywczo w barach, przyznaje Miliband. Jednak Trades Union Congress; TUC (pol. brytyjski Kongres Związków Zawodowych) i Miliband są świadomi, że takiego rodzaju kontrakty są mocno nadużywane. Pracownicy z kontraktami zero godzin nie wiedzą ile godzin tak naprawdę przepracują w danym okresie czasu, a co za tym idzie ich wynagrodzenie jest pod „dużym” znakiem zapytania, o ile w ogóle je otrzymają. Bo przecież może zdarzyć się tak, że nie dostaną oferty pracy, i koniec końców ich budżet się nie zwiększy.
 
Sposób myślenia Milibanda spodobał się Christine Blower będącej sekretarzem generalnym National Union of Teachers (NUT). Według Blower, w Wielkiej Brytanii nie ma miejsca na wyzyskujące warunki zatrudnienia, które nie zapewniają podstawowych praw bezpieczeństwa i równości. Tej kwestii jednak nie aprobuje Kevin Green, dyrektor generalny Recruitment and Employment Confederation (REC), który uważa, że wrogie nastawienie przeciwko elastycznej formie zatrudnienia może doprowadzić, że zarówno pracodawcy jak i pracownicy na tym stracą.
 
Raport sporządzony przez Flexible Work Commission wskazuje, że jest ewidentne zapotrzebowanie ze strony Brytyjczyków na prace na pół etatu, samozatrudnienie czy też możliwość elastycznych godzin pracy. Ponadto, pracodawcy nie powinni być zmuszani do rezygnowania z zatrudniania pracowników agencyjnych z powodu strachu przed byciem spostrzeganym, jako wyzyskiwacz. Pakiet propozycji Milibanda dotyczący kontraktów zero godzin jest wyolbrzymiony. Nie ma właściwie nic złego w takiego rodzaju kontraktach, a ostatnią rzeczą, której potrzebujemy to więcej regulacji, które zwiększą koszty i złożoność względem zatrudnienia.
 
Samantha Hurley z Association of Professional Staffing Companies (APSCo) - zrzeszenia reprezentującego interesy organizacji rekrutacyjnych specjalistów uważa, że jeśli przyjmiemy, że bezbronni i mało zarabiający pracownicy nie powinni być wykorzystywani, to trzeba pamiętać, że wiele osób mających elastyczne uregulowania czasu pracy nie jest złe samo w sobie. Taki rodzaj zatrudnienia może być istotnym modelem zapewnienia okazji osobom, którzy w inny sposób nie mogą uzyskać dostępu do pracy.

Opracowanie: Kornelia Toczyska

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera